RSS
środa, 22 listopada 2006
PO partia profesjonalna?

Krótka notka. Porównajcie sobie spoty Waltzowej i Marcinkiewicza.  Wniosek pierwszy: Pis prawie jak Andrzej L. uczy się powoli marketingu politycznego. (ciekawe czy jak Andrzej cofnie się w rozwoju w pewnym momencie). Spot jest bardzo nowoczesny "młodzieżowy"  - ogólnie bardzo profesjonalny. Miło się ogląda.

Wniosek drugi: PO nie uczy się nic. Spoty identyczne jak w przegranej kampanii  parlamentarnej i prezydenckiej. Przerażająca betonowa twarz  Donalda  z dorobionymi  świecącymi  oczkami (ja wiem ze  on chce  przestraszyć  kaczorów, ale dlaczego montuje takie drastyczne obrazki w spocie przeznaczonym dla potencjalnych wyborców??). O wypowiedziach  Hani można napisać jedno: zęby bolą od słuchania i patrzenia. Nie rozumiem, po prostu nie rozumiem jak można z setek godzin zarejestrowanego materiału wybrać wypowiedzi gdzie bohaterka rusza sie jak połamana, krzyczy coś łamiącym się głosem a wrażenie sztuczności jest tak ogromne jakby się patrzyło na 35 hektarów plastikowych kwiatków.

 Wyborca zapewne zapyta: jak może sprawnie rządzić partia która własnego spotu wyborczego nie umie zamówić i dopilnować?
środa, 15 listopada 2006
Wielki Patriotyzm Muńka

Z okazji 11 listopada w Dzienniku wywiad z Muńkiem Staszczykiem na temat patriotyzmu. Pada w nim zaskakujaca deklaracja ze muniek patriotą jest jak najbardziej jest, ale Muniek wybiera model patriotyzmu Gombrowicza. To piekne i wzruszajace. 
 

Otóz  chcialbym zauważyć żę nie istnieje coś takiego jak patriotyzm typu Gombrowicz. To jest oksymoron.

Patriota nie napisalby takich słów:

"Przezwyciężyć polskość. Rozluźnić to nasze poddanie się Polsce! Oderwać się choć trochę! Powstać z klęczek! Ujawnić, zalegalizować ten drugi biegun odczuwania, który każe jednostce bronić się przed narodem, jak przed każdą zbiorową przemocą. Uzyskać - to najważniejsze - swobodę wobec formy polskiej, będąc Polakiem być jednak kimś obszerniejszym i wyższym od Polaka! Oto - kontrabanda ideowa 'Trans-Atlantyku'""

albo

"A płyńcież wy, płyńcież Rodacy do narodu swego! Płyńcież do Stwora tego św. Ciemnego, co od wieków zdycha, a zdechnąć nie może! Płyńcież do Cudaka waszego św., od Natury całej przeklętego, co wciąż się rodzi, a przecież wciąż Nieurodzony! "

 Pan Krzysztof Wroński analizując Transatlantyk pisze:

 Rzucając hasło: "Bronię Polaków przed Polską", walczy Gombrowicz w obronie suwerenności indywiduum, to pojedynek z "patriotycznym terrorem", "stadną mitologią", imperatywem nakazującym chwalić swoich, chełpić się cudzymi myślami i osiągnięciami (bo polskie), ograniczyć zaś swobodę rozwoju własnej osobowości.5

Główny bohater powieści, Witold Gombrowicz odmawia udziału w zbrojnej walce z wrogami ojczyzny(...)

Patriotyzm w tej wersji to nie jest patriotyzm. Koniec. kropka. 

Patriotyzm to miłość do Ojczyzny. A miłość to akceptacja z wadami i zaletami. Miłością na pewno nie jest plucie.

 W tym samym Dzienniku na pierwszej stronie jest zamieszczona ankieta o stosunku Polaków do patriotyzmu. 90% uważa się za patriotów. Bez podawania wersji. Być może teraz trzeba mówić ze się jest patriotą.

Wiec wymyślmy jakiś listek figowy mający przykryć nasze obrzydzenie do tego kraju i ciemnych ludzi. Wymyślenie więc "patriotyzmu typu Gombrowicz" wydaje sie całkiem sprytnym wyjściem z sytuacji.

wtorek, 14 listopada 2006
Dlaczego Andrzej dostal w papę od społeczeństwa??

Powiem szczerze ze samorządowe wybory jakoś mnie nie podniecają. Nie jestem fanem samorządu w wersji polskiej. Samorząd w wersji polskiej to parodia samorządu. (niektórzy twierdza ze to największy sukces IIIRP, no cóż, skoro to ma być największy sukces, to miej nas Boże w swojej opiece). Prawdziwy samorząd to lokalne społeczności, a nie dobrze opłacane koryto dla lokalnych kacyków. Natomiast wyniki pokazują cos ciekawego. Oprócz tradycyjnej już monstrualnej pomyłki rożnych instytutów badań społecznych. (nigdy nie wiem, czy oni są aż tak niekompetentni w tym co robią, czy po prostu starają się kreować rzeczywistość świadomie). Pokazują mianowicie ze wbrew temu co karmiły nas ww. instytuty (znowu!), społeczeństwo w aferze kurwikowej przyznało racje Pisowi.

Afera kurwików była bardzo istotnym momentem w pierwszym roku rządów PISu. Medialnie była porównywalna do afery Rywina, i podobnie jak tamta zdefiniowała albo miała określić kierunek polityki polskiej na długi okres czasu. I nie da się ukryć ze wybory samorządowe odbywały się w cieniu "taśm prawdy" jak pompatycznie nazwali je dziennikarze tvn-u.

Po ujawnieniu taśm były dwie możliwości: Pierwsza: społeczeństwo uwierzy w wersje mediów i PO (ach ta zgodność...), czyli uzna cała sprawę za skandaliczny akt korupcji i sprzeniewierzenie się obietnicom wyborczym PISu. To oznaczałoby znaczący spadek notowań tej partii i wykreowanie Samoobrony na bohatera demokracji (zresztą przymiarki medialne były podejmowane - żakowski już wyznał miłość panu Andrzejowi- ciekawe co na to Olejnik?) i równie znaczący wzrost notowań Samoobrony.

Możliwość druga: ludzie wierzą w zapewnienia Pisu ze rozmowa z panią Beger była normalnym elementem zawsze dość nieeleganckiej kuchni politycznej a Pis odrzucił zaloty pani z czarodziejskim warkoczem. W takim wypadku Samoobrona wychodzi na nieczysto grająca partie warcholska a Pis zostaje "przy swoim" w sondażach.

Teraz widzimy ze mamy do czynienia z opcja druga. Ludzie mimo zmasowanego ataku i nachalnych prób podyktowania interpretacji zrobili mediom psikusa i zinterpretowali sprawę po swojemu. Pis w wyborach stracił, ale stracił zaskakująco mało, (musimy dodać naturalny spadek notowań po roku rządów) a samoobrona przestała praktycznie istnieć.

Jeszcze raz okazało się ze nie można narzucić ludziom jak maja myśleć. Ze ludzie przez te lata okupacji i pół-wolności nauczyli się nie wierzyć zgodnemu chórowi medialnych gęgaczy - dziennikarzy i "niezależnych ekspertów"

Gospodarka jest niewazna! (czyli wynurzenia nie na czasie)

Precyzyjniej rzecz ujmując to poglądy polityków na gospodarkę nie maja żadnego znaczenia.

Po pierwsze: sprawa dotyczy realiów Polski lat 90tych i później. To wiele wyjaśnia.

Przyglądam się historii planów i programów gospodarczych kolejnych rządów i co z nich zostało po sprzątnięciu śmieci wyborczych z ulic. Zawsze i w każdym przypadku stwierdzam ze jest tak samo. Czy mamy prawice czy lewice rząd rządzi tak samo - czyli powiększa wydatki (raz więcej raz mniej, ale zawsze w tym samym kierunku). Czy mamy lewice czy prawice czy liberałów stale rosną podatki. I wreszcie czy mamy lewice czy prawice czy liberałów wyborcy dostają zawsze to samo: nieśmiertelnego towarzysza Szmaciaka oraz wynalazek nowych czasów : również nieśmiertelnego oligarchę (pozwolicie państwo ze nie będę wymieniał nazwisk)

Ktokolwiek jest u władzy ZAWSZE zwycięża program mafii urzędniczej i jej interesy. Jej program jest realizowany konsekwentnie i z identyczna zawziętością przez WSZYSTKIE rządy. Wystarczy spojrzeć na systematyczność przyrostu liczby urzędników. (tylko nie dajcie się nabrać na sztuczki typu: przesuwamy pracowników do gospodarstw pomocniczych albo do samorządów) Od 17 lat nie da się obniżyć podatków. od 17 lat nie da się zlikwidować funduszy celowych - one rosną i rosną pochłaniając monstrualne sumy poza jakakolwiek kontrola. od 17 lat nie da się zrobić porządnej reformy ZUS.

Przez 17 lat bierze góre zasada bezwładności układu, której konsekwencja jest powiększanie obszaru "mętnej wody" "szarej strefy" i innych równie nieciekawych zjawisk. Chęci są dobre, ale jak przychodzi do realizacji to jakoś wszystkim skrzydełka wyborcze opadają bo okazuje się ze nie da się nic zrobić żeby istotnie zmienić kurs polityki . Krótko mówiąc władza centralna może zrobić hmm... niewiele.

W państwie o niewielkim marginesie "rządnosci" rządzonym przez słaby rząd, tak podatnym na rożnego rodzaju naciski, cały aparat państwowy toczy się z ogromna bezwładnością w kierunku zwiekszania korupcji i biurokracji.

W takich warunkach poglądy gospodarcze, choćby nie wiem jak szlachetne i mądre, stanowią sprawę drugorzędna.
Żeby możliwe było zrobienie czegoś z tym bagnem trzeba zwiększyć zakres rzadnosci czyli rząd musi mięć możliwość realnego wpływu na wydarzenia.

Pytacie po co? A właśnie po to żeby możliwy był JAKIKOLWIEK ruch. I tu uwaga liberałowie: Również ruch w kierunku liberalizacji, obniżenia podatków, zlikwidowaniu pączkujących funduszy i zbędnych obciążeń.

No niestety dla "polskich liberałów" (swoją drogą jest to zupełnie osobny byt nie mający tak naprawdę nic wspólnego z liberalizmem) tu pojawia się niemile każdemu mu hasła: uniezależnienie od nacisków z zagranicy, (bolesne, przecież tak kochamy MFW) ograniczenie samowoli bezpieczniakow, ograniczenie korupcji, ops.. przepraszam: lobbingu, ograniczenie wpływów oligarchów, i lokalnych mafiozo.

Niektórzy krzykną: wzmocnienie rządu to zwiększenie centralizmu kosztem oddolnej energii społecznej! Niestety polska praktyka ostatnich lat pokazuje ze w miejsce rządu zamiast "energii społecznej tak pożądanej i wychwalanej w baśniach o idealnym społeczeństwie samorządnym pojawia się i w sile rośnie szlachta "mętnej wody" czyli szemrani biznesmeni, lokalni kacykowie, zwykli bandyci no i oczywiście bezpieczniacy. A to w żaden sposób nie pomaga gospodarce. Na takiej "mętnej wodzie" bardzo ciężko zbudować nowoczesna gospodarkę kapitalistyczna.

ps. Niektórzy dostrzega w tych wynurzeniach cień poglądów partii stale postrzeganej jako nie mającej programu gospodarczego. I słusznie. Nie będę tutaj wzorem "niezależnych ekspertów" nikogo oszukiwał ze jestem "obiektywnym" obserwatorem. Nie jestem.

Archiwum